headerphoto

Maszyny liczące

Po wojnie, z powodu zużycia lub zniszczenia maszyn produkcyjnych, jego ojciec do czasu ponownego uruchomienia swej fabryki zajął się sprzedażą używanych maszyn liczących. Tymczasem na rynku pojawili się konkurenci, m.in. producent pistoletów automatycznych Fritz Walther. Utraciwszy rynek zbytu w wyniku powojennego rozbrojenia, dostrzegł on szansę w maszynach biurowych i przestawił swoją fabrykę broni na produkcję elektrycznych sumatorów. W latach trzydziestych obroty branży maszyn liczących wielokrotnie wzrosły. „Czegoś jednak na światowym rynku brakowało wspominał później Herzstark. Wszędzie oferowano wspaniale, drogie, wielkie maszyny. Za to każdy brygadzista budowlany, architekt lub celnik mówił mi: «Potrzebuję maszyny liczącej, którą mógłbym nosić wkieszeni. Nie będę jechać 10 km do biura tylko po to, by dodać kilka liczb»”. Tacy producenci, jak Monroe, Friden i Marchant, wzorem zegarmistrzów, którzy zminiaturyzowali czasomierze do rozmiaru naręcznego zegarka, usiłowali odchudzić duże modele biurkowe, ale bez większych rezultatów.